niedziela, 29 marca 2009

Męczę się, dręczę się.

Miało być dobrze, miałam być inna, miałam być panią sytuacji, miałam BYĆ nawet jak jestem sama.

Nie jest, nie jestem, nie będę, NIE MA mnie.

Nie umiem półmyśleć, półrozmawiać, półspotykać się, półcałować, półdzwonić, półbyć. Nie jestem mistrzynią półśrodków. Nie wytrzymuję tego. Nie lubię tego. Nie chcę tego rozkroku. Wolę pławić się we wszystkim lub w niczym. Stać obiema nogami po tej samej stronie rzeki. Nie znam złotych środków. Moje pragnienia nie mają umiaru. Chcę się oddawać cała, chcę czerpać ile tylko można.

Jestem bardzo, bardzo zmęczona, stęskniona, rozżalona, niedoceniona i sama.

2 komentarze:

mała pisze...

zapraszam na kawę we wtorek albo czwartek, wymyślimy jakieś nowe miejsce, będziemy zwiewne, wiosenne i w spódniczkach, ze wstążeczkami we włosach, słodkim głosikiem będziemy się zadręczać wszystkimi facetami tego świata. zaraz to skopiuję na tych z grona.

PS. obejrzyj spongeboba i przejdzie

atyde pisze...

już wszystko ok :) i cudnie.

ale tak, idźmy na tę kawę :P