niedziela, 1 maja 2011

But when her hands reach out, I think of you.

Uznanie kogoś za wariata musi czynić go wariatem, nawet gdyby nim nie był. Kiedy nie możesz udowodnić, że wszyscy się co do ciebie mylą, co innego możesz robić niż osłodzić sobie to więzienie byciem więźniem? Możesz krzyczeć i walić w kraty albo zapoznać się z tym, z którym dzielisz celę. Kiedy wszyscy myślą, że jesteś zła, chociaż nie jesteś zła, co innego ci pozostaje niż stać się złą? Kiedy każdy widzi cię już tylko w tej roli, ze wszystkimi jej wadami, co masz robić innego niż przyjąć również jej przywileje? Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, bo tacy jesteśmy, czy dlatego, że takich nas zrobili? Moje wrażenie tworzy mnie czy ja tworzę moje wrażenie? A co, jeśli dla każdego jesteś kimś innym? Którym wtedy jesteś? Chciałabym czasem wyjść na wolność, opuścić te wszystkie opinie, o mnie, oczekiwania wobec mnie i wywierane przeze mnie wrażenia. I być taka tylko sama sobą, tą rzeczywistą, tą samą bez względu na punkt widzenia, niezależną. Tylko boję się, że wtedy by się okazało, że nie jestem wcale.

Brak komentarzy: