Myślisz, że wyjedziesz, a inny kawałek nieba, długie samogłoski, trochę większe monety i knajpka pachnąca trawą zrobią z ciebie nowego człowieka? Nic podobnego. Oczywiście, cały ten "inny świat" nieustannie cię sobą karmi. Podawany jest wraz z każdym kolejnym Dobrý den i Na shledanou. Przemyca się ukryty w papierosowym dymie, w każdym oryginalnie czeskim wibrującym ř, od którego sama zaczynasz wibrować. Zaznacza się w tobie wraz z każdą nową kreską na listku i z dotykiem każdej klamki, która ugina się pod twoją dłonią. Zmienia cię, ale nie dla ciebie. Może kiedyś zdziwisz się, jak bardzo. Zupełnie tak, jak wtedy, kiedy zaskakuje cię miejsce, do którego sięgają twoje włosy. Ale jeszcze nie teraz.
Może dlatego teraz pozwalam sobie czuć się czasem pusto, a nawet smutnie. Nie mogę się przecież tak na co dzień bez przerwy zachłystywać fenomenem tego, czego właśnie doświadczam. To byłoby dość nieprzyrodzone. Czy jest ktoś, kto potrafi bez przerwy pamiętać, że właśnie spełnia się jego marzenie? Poza tym jesień nie przechodzi bokiem. Wszyscy mają jesień - mam i ja. Czuję, jak skrobie mi marchewki swoją melancholią. Nierzadko wpadam w dołki, które pode mną kopie.
Jak mam nie pamiętać, że to się skończy? Jak można rzucić się w pełni w wir czegoś, co zostało ujęte w klamrę, którą tworzy dokładna data przyjazdu i odjazdu? Oczywiście, w życiu wszystko się kończy, tak jak ono samo (wiem, że banał... co nie jest banałem? im więcej mówimy, tym mniej oryginalnych zdań mogą powiedzieć ci, którzy się zaraz odezwą), ale przynajmniej nie wiesz kiedy i możesz mieć nadzieję na pomyślną prolongatę.
W Ołomuńcu też ukrywają się niewinni czarodzieje. Spacerują wzdłuż torów tramwajowych linii 2 i 7. Leżą obok siebie w łóżku, paląc papierosy i słuchając dobrej muzyki, a przy tym udają, że to tylko taka zabawa. Taka trochę dekadencka poza. Siedzą przy barze, rozmawiają o różnych sensach i udają (głównie przed sobą samym), że nie wybiegają myślą w przyszłość dalej niż do jutra rano. Wzruszając ramionami oboje przyznają, że nad tym, co będzie z nimi później, będą się zastanawiać później. Jeżeli będą. Nie chcą sobie pozwolić na czułość absolutną. W pomarańczowym świetle barowych lamp w delikatnie filozoficznym tonie z lekkością mówią o tym, że nikt nie wie, czy będą tu za tydzień razem. Kiedy światła gasną, cicho przyznają, że boją się, co z nimi będzie, gdy nadejdzie lato.


3 komentarze:
Wiem, że boli Cię to tak samo, jak mnie wyślenie o lipcu za 3 lata ;/ Nie wybiegaj Serafin, bo od tego można dostać zadyszki ;* i gardło boli
[Lubię to!] <- klik
tęsknie bardzo...
aaaaaaaaaaa <3
Prześlij komentarz