niedziela, 4 kwietnia 2010

I've got one hand in my pocket and the other one is flicking a cigarette.


BIEGUN CIEPŁA - BIEGUN ZIMNA
Poczucie bezpieczeństwa - adrenalina. Czułość - seks. Wygrzewanie się w słońcu na białym piasku plaży - stanie nad przepaścią. Wysłużone trampki - buty na obcasie. Oglądanie seriali z pudełkiem lodów na kolanach - przeżywanie filmu albo sztuki każdym kawałkiem siebie. Bridget Jones - Frida. Dur - moll. Patrzenie sobie w oczy - patrzenie sobie na usta. Normalność, zwyczajność - niezwykłość, wyjątkowość. Edytka - Edyta. Poczucie, że jest się puzzlem, niezbędnym elementem całości - poczucie, że jest się kimś spoza, sama na wierzchołku świata. Bliskość - namiętność. Harmonia, spokój, łagodność - napięcie, podniecenie, dreszcze. Akceptacja - podziw. East West Rockers, The Beatles - Nine Inch Nails, Tori Amos. Otwartość - tajemnica. Radość - melancholia. Słodycz, urok - zmysłowość. Prostolinijność - duma. Lekkość w sercu - Płomień nisko w brzuchu. Twoja mała - femme fatale. Gitara, bębny - akordeon, fortepian. Teraźniejszość - wspomnienia i marzenia. Natura - metafizyka. Truskawki, lody i reds sun - coffee & cigarettes. Spełnienie, poczucie jakiejś kompletności - nienasycenie, tęsknota. 

Czy tylko nasze wydelikacone i kapryśne pokolenie jest skażone wiecznym poczuciem jakiegoś braku, czy może my wszyscy, ludzie, zawsze tacy byliśmy i będziemy? Trawa po drugiej stronie jest zawsze bardziej zielona, cudze jest smaczniejsze niż nasze, a owoc zakazany kusi. Chodzi o to, żeby gonić zajączka, a nie żeby go dogonić. I tym podobne. I tak dalej. Tylko, że ja czasem czuję się jak jakiś chomik pomykający w tym swoim kółeczku donikąd. Zbyt rzadko i na zbyt krótko zatrzymuję się, żeby nabrać oddechu. 

Oscyluję między swoimi dwoma biegunami. Dążę do ciepła, a kiedy je osiągam, mróz wydaje mi się bardziej pociągający. Kiedy docieram do zimna, już po chwili czuję się źle i znowu chcę się ogrzać. Chciałabym przynajmniej nieco dłużej zabawiać na poszczególnych biegunach. Nigdy się niczym nie nasycę? Zawsze będę goniła swój ogon, stanowiła jakieś nieznośne perpetuum mobile? 

Jest zima - chcemy wiosny. Jest wiosna - chcemy lata. Latem jest nam za gorąco. Mamy żonę - chcemy poszaleć. Jesteśmy wolni - chcielibyśmy się ustatkować. Chcielibyśmy mieć wszystko naraz. Jednak nawet jeśli byśmy to osiągnęli, zaczęlibyśmy znowu tęsknić do tego, aby odczuwać tylko jeden z tych aspektów. Chcielibyśmy mieć tylko zimne i tylko ciepłe jednocześnie. Chcielibyśmy nie musieć wybierać. Rozszczepiać się na każdym rozdrożu swego życia i podążać obiema ścieżkami równocześnie. Później moglibyśmy usiąść przy jakimś niebiańskim biurku nad niebiańskim notesem, dzierżąc w ręku ołówek z jakiejś niebiańskiej Ikei, przeanalizować wszystkie te nasze drogi, wybrać najlepszą, oddać brodatemu jako taki projekt i z niego właśnie zostać rozliczeni. Pewnie byłoby prościej. Ale tak nie jest. 

Może i dobrze? Przecież ta wizja z projektem brzmi okropnie. Tyle różnych wariantów naszego życia sprawiłaby, że jakoś przestałoby ono być już nasze. Przede wszystkim już jakoś nie można by o nim myśleć jako o pewnej całości. Tymczasem tak naprawdę, dzięki jego jednorazowości, jest ono nasze do tego stopnia, że możemy je nawet dowolnie spartolić. Zależy tylko od nas. To, jaką drogą wrócimy do domu może decydować o tym, czy miniemy się z kimś, kto diametralnie zmieniłby nasze życie, czy też nie. 

To taka nieustanna zabawa w ciepło - zimno, tylko nie wiadomo, czego szukamy. Nigdy nie jesteśmy pewni czy to, co znaleźliśmy to już TO, czy może da się zajść jeszcze goręcej. 

Rzekło Oko:
„Panowie, piszcie swoje życie.
Proszę jednak nie bazgrać, na margines nie wyłazić,
Proszę pisać należycie.”
Oko jednak ma świadomość,
że pisać jest trudno.
Nie traktujcie jednak notatek,
jak gdyby były na brudno


["Siedmiu nie zawsze wspaniałych", Lao Che]

3 komentarze:

olga pisze...

piatka za antonimy!
czy ja moglabym powybierac z nich troche?

Pasqui pisze...

Dokładnie tak. To wszystko trochę smutne i trochę straszne.

atyde pisze...

Olgu, powybieraj! Jestem ciekawa :)