Kiedy pan Korpysz w swojej ciasnej klitce zasypanej słowami Norwida opowiadał nam o tym, że według niego najciekawsze są przełomy i granice, gdzie wszystko się zaciera i przeplata, pomyślałam sobie "To taka prawda!", ale za bardzo skupiłam się na tym, aby zamiast "Właśnie!" nie powiedzieć "Dokładnie!" (bo jak wszyscy wiemy, jest to wstrętne zapożyczenie, na które nie mogłam sobie pozwolić, szczególnie w obecności pana od kultury języka polskiego) i ostatecznie nie powiedziałam nic, chociaż uważam, że jest to doprawdy prawda najprawdzisza na świecie.
Przypomniało mi się, bo właśnie jestem sobie na przełomie. Może nieznacznym, ale jednak. Wszystko się przemienia. Garderoba w okna, piwnica w piąte piętro, Filip i Maciek w Olgę i Husa, lighty Malboro w miętowe L&My, Tunel w jakiś nasz pub, którego jeszcze nie znamy, Naborowski w Mickiewicza, grupa szósta w chaos, słone lato w jesień z granatowym niebem, promienny East West Rockers w Kings of Leon, który kojarzy mi się z graniem ze studni, czereśnie w jarzębiny, a hasanie nago w morzu na kąpiel w kolorowych liściach (z powodu braku materiału dopiero w planach).
Ja też się przemieniam w jakiś nieokreślony jeszcze sposób. Zrzucam stary ogon czy coś. I wróciłam do Olgi. Mam wrażenie, że po jakiejś dłuższej przerwie wróciłyśmy z tym naszym czymś. Michał Targoński mówi o mnie "kobieta", a nie "dziewczyna". Może coś w tym jest. Dobrze mi, ale już przemieniam się w gąbkę. Mam wrażenie, że moje serce jest jamochłonem, który jesienią otwiera pysk.
Przypomniało mi się, bo właśnie jestem sobie na przełomie. Może nieznacznym, ale jednak. Wszystko się przemienia. Garderoba w okna, piwnica w piąte piętro, Filip i Maciek w Olgę i Husa, lighty Malboro w miętowe L&My, Tunel w jakiś nasz pub, którego jeszcze nie znamy, Naborowski w Mickiewicza, grupa szósta w chaos, słone lato w jesień z granatowym niebem, promienny East West Rockers w Kings of Leon, który kojarzy mi się z graniem ze studni, czereśnie w jarzębiny, a hasanie nago w morzu na kąpiel w kolorowych liściach (z powodu braku materiału dopiero w planach).
Ja też się przemieniam w jakiś nieokreślony jeszcze sposób. Zrzucam stary ogon czy coś. I wróciłam do Olgi. Mam wrażenie, że po jakiejś dłuższej przerwie wróciłyśmy z tym naszym czymś. Michał Targoński mówi o mnie "kobieta", a nie "dziewczyna". Może coś w tym jest. Dobrze mi, ale już przemieniam się w gąbkę. Mam wrażenie, że moje serce jest jamochłonem, który jesienią otwiera pysk.


7 komentarzy:
jak ladnie powiedzialas o jamochlonie!
jamochłon! <3
napisałabym coś mądrego ale ostatnie zdanie mnie rozpierdoliło.
Ostatnie zdanie dziękuje Wam wszystkim :P
Olga to chyba nie ma prawdziwego życia. Zawsze, kuźwa pierwsza na kometarzach! argh! Idź Ty babo lepiej kukurydze na facebooku sadzić!
;( ;(
Jamochłon dalej na szczycie zabawnych rzeczy obok komiksu z koniem http://www.wykop.pl/ramka/136957/najglupszy-komiks-na-swiecie
grupa szósta w chaos - Serafin, Dementorze, sama jesteś chaos I HAŁAS! :D (nie wiem jak tu trafiłam jakby kto pytał, i jakby kto pytał jestem dżi)
cześć Dżi :-)
Prześlij komentarz