piątek, 16 stycznia 2009

jak Alicja zabiorę Cię na moją stronę lustra.

Białostocka herbatka z Angelką, a także warszawskie piwo z Floryskiem (w tej właśnie kolejności) działają na mnie jak miodek na Kubusia Puchatka i brykanie na tygryska (mimo wszystko bardziej rozumiem tygryska :>). A poza tym niezwykle oczyszczająco wewnętrznie. Czuję, jakbym nagle odzyskiwała pamięć. Nagle znowu wiem, kim jestem, co jest ważne, co chcę robić, jaka chcę być, jaka nie chcę, kto jest dla mnie najważniejszy, gdzie szukać szczęścia i że Andzia już nie mieszka przy ul.Świętego Mikołaja :)

Staram się być wierna sobie. Chociaż jestem tak niepowstrzymanym strumieniem emocji (albo przynajmniej źródełkiem :)) i łatwo rozgryźć, co się we mnie burzy, wcale nie znaczy to, że można dowolnie i z łatwością pokierować moim biegiem. Nie łatwo jest zrobić ze mnie "swoją" rzekę. Słowa są dla mnie ważne, ale nigdy nie wystarczają. Żeby być rzeką, którą możesz popłynąć, muszę CZUĆ, że nie będę tylko krótkim wycinkiem twojej trasy, ułatwieniem w osiągnięciu jakiegoś celu. Muszę wiedzieć, że wybrałeś mnie nie dlatego, że chcesz popłynąć na skróty, ale dlatego, że decydujesz się na dłuższą drogę, chcesz przemierzać ze mną wszystkie moje meandry (i chandry :>). Jestem naiwna, ale nie ufna. Wiem, to brzmi paradoksalnie :>. A jednak.

Tymczasem zaczął się intensywny (dla niektórych :P) okres sesyjny. Pierwszy w życiu :> W trosce o własne, lekko zszargane (po pisaniu wypracowań z poetyki i psychologii rozwojowej oraz kolokwium z kultury języka polskiego) zdrowie, postanowiłam wspaniałomyślnie nie denerwować się sesją, tylko robić swoje. Na razie mi wychodzi. Myślę, że motywuje mnie do tego wspomnienie mojej własnej osoby będącej w połowie trupem po całonocnym pisaniu wypracowania z psycho. Już chyba wszystkim opowiadałam tę rozkoszną historię, ale ku pamięci uczynię to raz jeszcze :) Otóż w akcie desperacji zdarzyło mi się ostatnio próbować zasnąć na Wydziale Polonistyki. Z braku pomysłu, gdzie mogłabym to uczynić, postanowiłam zrobić to w jednej z toaletowych kabin. Usiadłam więc skulona na desce klozetowej, oparłam się czołem o drzwi i próbowałam oddać się w objęcia Morfeusza. Nic z tego jednak nie wyszło, bo bardziej niż skrajne zmęczenie dręczyła mnie wizja pani w kwiaciastym fartuszku chcąca posprzątać toaletę. Oczywiście żadnej takiej pani nie było. W końcu do stanu połowicznego funkcjonowania przywróciły mnie jedynie trzy małe ohydne kawy z wydziałowego automatu. Powinnam już raczej pozostać w czytelni i niepohamowana wstydem zasnąć z nosem w podręczniku z KJP, tak jak miałam ochotę to uczynić po każdych dwóch bezrozumnie przeczytanych zdaniach. Bywa. Studia :)

Newsy z Piwniczki: Pragnę ogłosić, że plastikowe wiaderko z żółtą przykrywką pełne spleśniałych pierożków od babci chłopaków już jakoś od ponad tygodnia świetnie sprawdza się jako podstawka pod lusterko przy którym robię makijaż :) Nie muszę go teraz trzymać drugą ręką (lusterka, nie wiaderka) :) Ale to chyba znak, że czas na generalne porządki.

niedziela, 11 stycznia 2009

Poskładaj mnie po kawałeczku. Poskładaj mnie, proszę.

Moje serce jest jak pies. daj mu jeść.
Cover me with kisses, baby. Cover me with love.
Co tu kryć... kocham Cię szalenie...
Twoją być... jesteś mym marzeniem...
Czy pamiętasz jak ruszył świat do tańca? Świat, co w ramiona Ci wpadł?
Stay just a little bit more. Don't let my heart turn sore.
Zagram dla Ciebie na każdej gitarze świata.
Teraz już niczego nie bój się. Czujesz? Jestem w pobliżu.
Ask me why, I'll say I love you,
And I'm always thinking of you.
Zaraz zwariuję.
I kocham cię
I waham się
Więc skaczę w mgłę
Łap mnie łap

You are my perfect drug.
Tak bardzo chcę dotknąć Cię...
ja liczę każdą chwilę, ja liczę każdy dzień.

Tak bardzo chcę dotknąć Cię...
chociaż jesteś tak daleko...

(Chociaż blisko).
Listen! Do you want to know the secret?
Do you promise not to tell?

OooooooooOOOOooooooooooo... closer!
Let me whisper in your ear...
Więc o takim wciąż marzę, co całość ogarnie
I duszy latarnie
ze zmysłów wygarnie.
Hold me tight!
Myśli o Tobie zamykam w głowie w bańki silikonowe
z silikonu, który rodzą
rozczarowane drzewa owocowe.
Hear me sing, "Swim to me, Swim to me, Let me enfold you"
Here I am, Here I am, Waiting to hold you
.
Jestem zła. Zła, ja to wiem. Sucho mi w gardle - Ty jesteś mój tlen.
Ty i ja - teatry to są dwa.
Dlaczego nie mówisz nic? Patrzysz się na mnie tak niepoczytalnie,
Dlaczego nie mówisz nic? Dlaczego nie może być całkiem normalnie?
I'm sure in my heart
Happy and free
You're the one you're the one
You're the one for me.
Wylękniony bluźnierca dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie
Unoszone gorąco, unisono dyszące
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
Without you... without you everything falls apart.
Without you... without you...

Ja wszystko to. Tylko zrób coś.

piątek, 9 stycznia 2009

Nie gniewaj się, kochanie, że trudno ze mną żyć.

Myślicie, że można tęsknić do jakiegoś miejsca zupełnie tak, jak do osoby?

W głośnikach tym razem pan Roman Roczeń i
"Biała sukienka" wraz z "Emerytem". Przed oczami Węgorzewo widziane przeze mnie pierwszy raz. Jak jakaś bajka. Albo najbardziej znajomy Sztynort z tym wielkim CENTRUM SANITARNYM.

Chce mi się płakać. Tak bardzo niesamowicie chcę na rejs.
Jak mała dziewczynka wymarzonej lalki
Baby Born.
Czy innej zmutowanie długonogiej
Barbie.

Chcę żeby wszyscy ludzie znowu byli rodziną (jakkolwiek głupio i banalnie to brzmi :P). Chcę smażyć cycki. Chcę przewalać się z burty na burtę ukrywając się od cienia żagla. Chcę serwować zupki chińskie spod pokładu i zestresowana robić zwroty. I chcę mieć stały coroczny i dziwaczny problem z pierwszym po zimowej przerwie wejściem na łódkę (
"Zobaczysz! wpadnę do wody, zobaczysz! Przyciągnij mi trochę tę rufę!"). I prowadzić w kanale chcę.

Chcę, żebyś lubił być, kim jesteś.

Chcę się nie bać nikogo ani niczego. Chcę się czuć wszędzie jak w domu. I siedząc w forluku w różowej piżamce w niedźwiedzie palić pierwszego porannego papierosa. I pić rum z colą, którym częstują przedstawicie handlowi zajmujący się rozprowadzaniem po Polsce pierogów. I żeby Wiktor się śmiał z mojego niebywałego zaangażowania w machanie do mijanych żaglówek. I chcę nawet robić tak durne rzeczy jak sikanie z rufy :>

Coś się we mnie tak rwie, coś tak tego chce, jak nie pamiętam czego ostatnio.

Chcę znowu mieć sens.
Chcę znowu bywać tak często szczęśliwa.
Chcę nie wracać.

Płyniemy?



wtorek, 6 stycznia 2009

Jadę, jadę w świat sankami!

Moja warszawska zima, którą po raz pierwszy ujrzałam na oczy, na wskroś mnie mrozi i zachwyca.

W powietrzu ciągle wisi mroźna biała mgła. Nieodśnieżony śnieg na schodach do naszej piwnicy zamienia się w lód, a kiedy chcę się na nim nie poślizgnąć, prawie przyklejam się do metalowej poręczy.

Ostatnio wciąż rozwodzę się nad tym, jak wielkie wrażenie robią na mnie kry na Wiśle. Tam daleko na horyzoncie wygląda ona jakby była całkowicie zamrożona w sopel lodu. Most Świętokrzyski wygląda z perspektywy Śląsko - Dąbrowskiego* zza tej wiszącej w przestrzeni bieli jak góra lodowa z Titanica.

Lubię patrzeć na skrzący się w słońcu pod nogami śnieg.

Podobają mi się zimowe słowa.
Brzmią dokładnie tak, jak wygląda to, co opisują.

I mówcie sobie co chcecie. Też mam popękane od mrozu ręce i już nie umiem dobiec po tym lodowisku do autobusu, a nasze przeduczelniane papierosy nie mogą się ciągnąć w nieskończoność jak te na ławce przed chatką w Poroninie, ale zima (taka zima) jest najbardziej malowniczą ze wszystkich pór roku.

Też chcę na sanki.

P.S. A miałam się właśnie wyspać w ramach wykładu z filozofii :>

* Oczywiście, że wiedziałam jak nazywa się most przez który codziennie podróżuję i absolutnie nie jest prawdą, że sprawdziłam to przed chwilą w Googlach :>

sobota, 3 stycznia 2009

Dedykuję Andzi i Maćkowi.

Samotni ludzie z samotnych miast
W samotnej muszli świat
W samotnym śniegu został ślad
Samotnie witam was
Ten blady krążek to moja twarz
Ten z kleksem krwawym - ty
Dziewczyną jesteś, więc usta masz
Usta koloru krwi.

Posłuchaj - serce tyka jak czas
Już blisko dzień i wschód
Co znaczy wschód - wie każdy z nas
Codziennie wschodzi trup
Wciąż bliżej kosi gwiazdy nów
Przed wschodem zamknij drzwi
Bo z pierwszym świtem wstaną znów
Myśli koloru krwi.

Zgaśnie blask oczu twych
Gdy wstanie dzień
Świat za szybą przysiądzie
Jak szary ptak
Nie mów nic, przytul się
Wstrzymaj czas, wszystko zmień
Zapomnienie jak zmierzch
Niech zatopi nas znów
Wódki mgła wokół głów
Pełznie jak duch
Jaki zły, jaki pusty
Jest cały świat
Nie mów nic, przytul się
Wtóru serc dziwna moc
Wstrzyma czas, niechaj trwa
Pijana noc.

Kult - Samotni ludzie.