niedziela, 22 stycznia 2012

How to disappear completely.

Chciałabym sobie tak chwilkę ponieistnieć. Tak tylko na chwilkę. Żeby wszystko we mnie zaczęło maszerować z tej samej nogi. Teraz każde idzie jak chce, jedno stara się wyrównać do drugiego, ale wtedy to trzecie, które chciało właśnie wyrównać do tego jednego, które chciało wyrównać do drugiego, znowu potyka się o własne nogi i już zupełnie nie wie, co i jak, i już prawie sunie lajkonikiem, licząc na to, że się w końcu zgra. A żeby tak oni tam we mnie w środku mogli przystanąć, tak na chwilę. Wtedy może mogliby ruszyć znowu, już teraz równo, z tej samej nogi. Mogliby się najpierw dogadać z której. I nie byłoby wtedy tego całego bałaganu, tego oglądania się na siebie, zezowania, tylko każde patrzyłoby dumnie i z odwagą w przyszłość i równym, wspólnym krokiem wybijałoby pewny rytm mojego życia. Ale tak bez chwilowego ponieistnienia to ja nie wiem...

1 komentarz:

olga pisze...

wrocilas<3 a na temat: .