I'm dreaming dreams,
I'm scheming schemes,
I'm building castles high.
They're born anew,
Their days are few,
Just like a sweet butterfly.
And as the daylight is dawning,
They come again in the morning.
Znowu mamy ten ranek. Znowu patrzymy trochę wyżej. Tak bezdotykowo głaszczemy się nawzajem po głowach i mówimy "Ciii, już dobrze". I czujemy, że tym razem wiosna już zostanie. I cieszymy się tym aż tak bardzo, że wydaje się to w końcu trochę głupie. Czy nasze poczucie szczęścia może aż tak bardzo zależeć od pogody? Nie wiem czy aż tak bardzo, ale chyba jednak znacznie. A może raczej chodzi o tę naszą powszechną tęsknotę za ciepłem, która nas ze sobą skleja. Uwewnętrzniamy w sobie wiosnę. Odświeżamy nasze playlisty. Nakładamy kiecki, na które wciąż jest trochę za zimno. Lekko podmarzamy w wiosennych kurtkach, ale jesteśmy szczęśliwi, że to w ogóle możliwe, że mamy je na sobie. Z Olgą wwąchujemy się w zapach ulicy, a każde nasze wyjście na balkon wiąże się z pytaniem "Czujesz to?".
I jeszcze mam to cudowne poczucie, że każdy mój najdrobniejszy ruch jest jak taki haczyk na liście. Jakbym wypełniała punkty jakiegoś nieznanego planu. Każdy mój krok coraz bardziej zbliża mnie do wielkiego rozwiązania. Nie wiem kiedy ono nastąpi. Może jestem w połowie tej listy, a może na początku, ale za każdym razem sunę do przodu. Nie wiem czym ma ono być. Nie wiem nic, ale towarzyszy mi ta dziwna pewność, że wszystko to prowadzi do czegoś określonego. Jakbym przypięła sobie skrzydła i teraz sama napędzała tego swojego motyla od efektów. Jakbym machała sobie nimi na rozgrzewkę przed odlotem do pięknego miejsca. Do swojego nowego, prawdziwego Teksasu.
When cattle creep,
When I'm asleep,
To lands of hope I stray.
Then at daybreak,
When I awake,
My bluebird flutters away.
Happiness new seemed so near me,
Happiness come forth and heal me.
[tekst: I'm Forever Blowing Bubbles, piosenka uznawana za hymn angielskiego zespołu piłkarskiego West Ham United]

