O moim X świadczyć może częstotliwość z jaką odświeżam zawartość odtwarzacza mp3 w poszukiwaniu tej idealnej playlisty, niezliczony czas, który upływa między moim przebudzeniem a momentem, kiedy mogę stwierdzić z całą pewnością, że jestem ubrana (spędzam go zwykle w majtkach i jednej skarpecie, pijąc kawę i przyglądając się w sposób zdecydowanie tępy pojawiającym się nowościom na facebooku), a także fakt, że moje zdecydowane "idę do domu" przeciąga się do momentu zamknięcia pubu i pojawienia się w domu między 4 a 5, co budzi moje najszczersze zdziwienie i pytanie "co właściwie robiłam między pierwszym a ostatnim domopowrotnym postanowieniem?".
Zamieniłam się w świątecznego pochłaniacza czasu, dziewczynkę kontemplującą przy piwie przewijające się na parkiecie nogi, tchórzem stęsknionym za nie wiadomo czym, podjadaczem choinkowych wisielców (dlaczego zawsze składa się tak, że na stryczek trafiają najlepsze cukierki?) i w udawaczkę zainteresowania telefonem/czubkami butów/odtwarzaczem mp3, kiedy wydaje mi się, że ktoś mi się przygląda. Powiedzcie mi, że po prostu święta rządzą się swoimi prawami i że mam pełne prawo do małej zabawy w chowanego.
Piotr powiedział niedawno, że powinnam pojechać na wymianę do Czech. Pół roku polonistyki w Pradze, Brnie albo gdzieś. Powiedział, że pewnie, że mnie przyjmą, dobrych studentów zawsze przyjmują. Z miłym zdziwieniem spostrzegłam, że nie żartował. Przypomina mi się to ze wstydem, kiedy zatapiam się w swoim kochanym marazmie. Szkoda, że ktoś inny nie może sprawić, że pewne rzeczy stają się same, tak jak może wierzyć w ciebie za ciebie.
X miałam później zastąpić jakimś adekwatnym słowem, bo akurat nic trafnego nie przychodziło mi do głowy, ale właściwie teraz myślę, że pasuje idealnie. W końcu w jego miejsce można by wstawić całą tę notkę. Właśnie o TYM jest.


4 komentarze:
Odnośnie choinkowych wisielców przypomniało mi się, że zostawiłem u Ciebie słodycze:) A Twoje nowe, wypastowane czubki butów są tak interesujące, że przecież nie musisz udawać ;P
<3
"Postświąteczność"- ta epidemia dotyka wszystkich studentów. Ja, na przykład, poza Facebookiem, interesuję się głównie swoimi paznokciami, niedopitą herbatą i paskiem od szlafroka...
Wiktor -> znowu nie wziąłeś słodyczy :O
Olga -> tęsknię :(
Pasqui -> nawet nie wiesz, jakie to pocieszające, że nie jestem jedyna :)
Prześlij komentarz