My sami sobie budujemy ten mur.
My wyciągamy ręce by być bliżej chmur.
Nie będę już Emmą Bovary, niewinną czarodziejką ani pastereczką na wietrze. Nie będę czuła się ponad wszystkim tylko dlatego, że brak zadowolenia wygląda tak ambitnie. Nie będę tłumaczyła rzekomą wyjątkowością tego, że jestem zbyt leniwa, by dać sobie szczęście. Nie będę tworzyła swoich małych utopii tylko dlatego, że są łatwiejsze do NIEosiągnięcia i nie obarczają mnie odpowiedzialnością. Nie będę się ścigała z własnymi wyobrażeniami, bo one zawsze mnie wyprzedzą. Nie ucieknę za granicę jak Łukasz, aby uwolnić się od prozaicznej codzienności, bo choć wydaje się to bardzo autsajderskie i nieprawdopodobnie imponująco wyzwolone to w rzeczywistości tak jest znacznie łatwiej niż zostać i odnaleźć się w zwyczajności. Łatwiej jest zamknąć się na wszystko i nie ryzykować. Łatwiej jest uznać, że po prostu jestem nietuzinkowa. Łatwiej jest wzgardzić. W dodatku dzisiaj nawet ładniej to wygląda, tak wartościowiej, alternatywniej. Łatwiej jest stwierdzić, że świat nie dorasta do naszych oczekiwań niż dorosnąć.
Dziś każdy czuje się ważny gubiąc szczęście.
Postanawiam utaplać się w zwyczajności. Chcę zaryzykować rzeczywistość. Chcę ulepić swoją tęczę z tego małego burego kawałka plasteliny. To dopiero będzie coś.
[cytaty z: Jamal - Tubaka]

